Mała dziewczynka siedziała na huśtawce jak zwykle, gdy jej tata szedł do sklepu. Zawsze przychodziła na plac zabaw, bo jej tatuś spędzał dużo czasu na zakupach i nie obchodziło go co w tym czasie robi Sarah. Wiedział gdzie ją znaleźć by wrócić z nią spokojnie do domu. Nigdy nie mogła powiedzieć nic mamie o długich godzinach spędzonych w małym sklepiku przez tatę.
Sarah nie bała się tej ciemności, która ją otaczała. Chciała, a może nie miała wyjścia, pohuśtać się w spokoju i poczekać, aż tata po nią przyjdzie. Myślała o swojej mamie, którą musiała okłamywać po powrocie ze sklepu. Nie mogła jej powiedzieć ile godzin tatuś tam jest. Nie mogła jej powiedzieć gdzie chodzi w tym czasie. Robiło się jej smutno na tę myśl. Nie wiedziała czemu musiała okłamywać mamusię, ale tatuś zawsze kupywał jej lizaka za to, że nic jej nie mówi. Nie była świadoma prawdy, więc zgadzała się na to.
Gdy się powoli hustała i patrzyła w ciemną przestrzeń przed sobą, usłyszała cichy szelest za sobą. Sarah odwróciła szybko głowę i ujrzała ciemną postać idącą w jej kierunku. Przestraszyła się trochę, ale nie ruszała się z miejsca. Wzdrygnęła się, gdy postać przeszła koło niej i kucnęła przed jej małymi nóżkami.
- Zgubiłaś się? - zapytał nieznajomy.
Sarah tylko pokręciła głową. Mamusia zawsze powtarzała, że nie można rozmawiać z nieznajomymi.
- Nie bój się - powiedział miłym tonem, co trochę uspokoiło dziewczynkę. Lecz gdy położył rękę na jej kolanie, wstała szybko i cofnęła się. Z ust ciemnej postaci wyrwał się cichy śmiech. Sarah nie mogła ujrzeć jej twarzy, gdyż żadna lampa w okolicy nie świeciła się, ale moga ujrzeć złoty najszyjnik na jej szyi. Gdy ten podchodził bliżej, ona się cofała. Ich gra nie trwała długo, bo Sarah potknęła się i upadła. Znowu postać się zaśmiała i znacząco zbliżyła się do dziewczynki.
- Gustujesz w małych dzieciach, Broin? - doszedł ich rozbawiony głos z ciemności. Po chwili mogli ujrzeć kształtującą się sylwetkę mężczyzny kierującą się w ich stronę.
- Coś mi mówiło, że cię tu spotkam - Broin wstał i odwrócił się do nowego nieznajomego.
- Znowu twoja intuicja cię nie zawiodła. Gdzie są twoi towarzysze? Odeszli od ciebie? - prychnął.
- Zapytałabym cię o to samo.
- Lubię wieczorne samotne wieczory, ale nie wykorzystuję ich do straszenia małych dzieci. Gustuję w czymś dojrzalszym.
- Uważałbym na słowa - warknął Broin. - Wiesz, że mnie nie pokonasz.
- Przynajmniej spróbuję.
Nieznajomi przybliżyli się do siebie, a Sarah wykorzystała ten moment i ukryła się za drewnianą ławką. Błagała w duchu, by tatuś się wreszcie pojawił i zabrał ją z tego miejsca. Gdy usłyszała syki i warknięcia, zamknęła oczy i zatkała sobie uszy paluszkami, by nie słuchać tych okropnych odgłosów.
Po nie wiadomo jakim czasie, poczuła czyjąś dłoń na swojej główce. Otworzyła z trudem oczy i ujrzała piękna twarz przed sobą. To nie był ten niedobry nieznajomy, który dotknął jej kolanko. To był ten drugi. Sarah rozejrzała się niespokojnie, cała się trzęsąc. Nieznajomy złapał jej drobne ramionka i potarł je delikatnie. Dziewczynkę ogarnęło ciepło i nie trzęsła się tak bardzo jak przed chwilą.
- Nie bój się malutka. Zaraz nic nie będziesz pamiętała - szepnął nieznajomy i położył ponownie rękę na jej czółku. Szepnął coś pod nosem i zniknął szybko zostawiając Sarę samą w ciemności. Ze złotym naszyjnikiem koło huśtawki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz